Skutki uboczne

Zaczynaliśmy z jednym kotem. Piękna i Bestia była tą pierwszą. Po jakimś czasie pojawił się pomysł aby sprawić jej towarzysza i jednocześnie pomóc jakiemuś starszemu kotu. Padło na Sylwusia. Stateczny, spokojny pan po przejściach. Na początku trochę futra leciało, ale z czasem pojawiła się wzajemna tolerancja. I tak dotarliśmy do punktu, w którym było nam mało pomagania i wystartowaliśmy z domem tymczasowym. Przez kilka lat, wzlotów i upadków, między Sylwusiem, a Bestyją narastało napięcie. Każdy nowy kot na DT zaburzał ich kruchą relację, aż niestety doszliśmy do momentu, w którym trzeba było koniecznie odizolować ich od siebie ze względu na mordercze zapędy Sylwka i Bestyjkowy stres, który zaowocował problemami z nerkami. W ten oto sposób Sylwek wszedł w tak zwany tryb agresora, a Bestyja tryb ofiary i koło się zamyka. Na to wszystko Di Angelo również zaczął wykorzystywać sytuację i Bestyjkę gnębić.
Oczywiście najłatwiej było by się pozbyć któregoś z kotów, ale my nie lubimy chodzić na skróty ;)
Naszym celem jest naprawić ich relacje. Proces zwany odwrażliwianiem może trwać wiele miesięcy i nie ma gwarancji że zadziała, ale musimy chociaż spróbować.


Pierwszy krok to izolacja, która już nastąpiła kilka miesięcy temu. Bestyja mieszka sobie w sypialni i dzięki temu wróciła częściowo do równowagi psychicznej. Kolejny krok to ponowna socjalizacja i wpojenie nowych zachowań Bestyjce, bo to niestety ona jest tu problemem. To jej panikowanie, syczenie i miotanie wzbudza w innych kotach takie reakcje a nie inne. Stąd też w drzwiach pojawiła się siatka. Aby koty mogły na nowo poznać się od lepszej strony ;) I tak sobie żyjemy. W izolacji...
Więc nie dziwcie się, że mamy tak mało tymczasów, że Bestyję tak rzadko widać...Mamy swoje zmartwienia, swoje problemy i musimy najpierw się z nimi uporać. Pewnie wielu z Was pomyśli, że nie ma sensu prowadzić domu tymczasowego, skoro takie są tego skutki...Niestety łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Trudno jest przejść obok potrzebującego kota n ulicy, no bo przecież mój kot ważniejszy...Nie. Bestyja jest ważna, jest moim oczkiem w głowie, moją księżniczką, jednak mając do wyboru jej cierpienie w ciepłym domu, z pełną miseczką, mamusią w łóżku, a kocią śmiercią na ulicy w samotności i zimnie, to chyba decyzja może być tylko jedna. Bestyja jest silna i da sobie radę, tylko trzeba ją tego na nowo nauczyć.
A w sypialnie wcale nie musi być tak źle. Jest cała szafa z ciuchami Pana P. do okłaczenia, jest całe wyrko tylko dla księżniczki, jest budka, pufa posłanka i dużo różnych ciekawych rzeczy :)




Leave a Reply